Co u mnie, Drogi Pamiętniku?
Ostatnio udało mi się namówić rodziców na to, żeby Nuda miała szczeniaki. Zakładamy jednorazową hodowlę! Cieszę się niesamowicie, bo z miotu zostawimy sobie czekoladowego pieska. To dopiero za rok, ale i tak jestem zachwycona. Oczywiście, żeby wszystko doszło do skutku, najpierw musimy Nudę wystawić tak, aby zdobyła wszelkie potrzebne tytuły i zrobiła championat, oraz przebadać (jeśli się okaże, że ma skłonności do dysplazji to nie będziemy jej rozmnażać, bo przecież nie chcemy zrobić szczeniętom krzywdy). Ale myślę, że wszystko będzie dobrze. Przecież jej rodzice, dziadkowie, pra dziadkowie i pra pra, pra pra pra, pra pra pra pra... Wszyscy mają badania i stawy i oczy w porządku. No, nie ważne. Nie będę zanudzać. Mam po prostu na tym punkcie świra.
Ostatnimi czasy, oprócz bezustannego zainteresowania moim psem, zaczęłam się wkręcać w samochody, a ściślej rzecz biorąc, prawem jazdy i samochodem "dobrym i tanim". Robię prawko w wakacje i już. Teraz jeździ ze mną tata i pomaga mi się oswoić z autem i z ruchem drogowym.
Co do szkoły - nie chce mi się uczyć jak nigdy. Ostatnią niedzielę spędziłam w całości nad Renesansem, co chyba się opłaciło, bo napisałam na sprawdzianie w poniedziałek prawie wszystko.
to tyle. nic innego nie wyduszę.











